niedziela, 1 lutego 2015

Bułeczki scones z czekoladą dla misia Paddingtona




Towarzyszył mi od dziecka, razem przenosiliśmy się do kultowej dzielnicy Notting Hill, na ulicę 32 Windsor Gardens. Uroczy, włochaty, w niebieskim kubraczku i czerwonym kapeluszu pod którym znajdowała się zawsze ratunkowa kanapka z pomarańczową marmoladą.


Miś Paddington, bo o nim tu mowa, do dziś poprawia mi humor w smutne, ciemne i puste wieczory.
Dzięki Paulowi Kingowi, niedawno pojawił się na kinowym ekranie i przyznam, że trochę obawiałam się konfrontacji „mojego misia ” z tym filmowym. Na całe szczęście, ten  z wielkiego ekranu okazał się niemal równie zabawny, żywiołowy i czarujący (nie licząc może sceny czyszczenia uszu). I znowu mój ulubiony niedźwiadek, przemawiający ciepłym głosem Artura Żmijewskiego (w wersji oryginalnej genialny Ben Wishaw) złapał mnie za serce, i trzyma mocno – po trochu naiwny i dojrzały, lekkomyślny i sumienny, bajkowy i całkiem realny. 
Odmienna od książkowej wersji i może trochę nazbyt przejrzysta, jest dydaktyka Kinga "stranger danger", podnosząca los imigrantów, dramat niektórych gatunków zwierząt, którym grozi wyginięcie, konflikty kulturowe, a wreszcie zanik bliskich relacji międzyludzkich, ale z drugiej strony taki dziś mamy świat, taką mamy cywilizację.
Na szczęście zgodnie ze swoim literackim pierwowzorem, nasz niedźwiadek z mrocznych zakątków Peru, znajduje w końcu kochający dom i wprowadza tam mój ulubiony „dzień marmoladki” kiedy to cała rodzina przygotowuje z tej właśnie okazji marmoladę z pomarańczy. A z czym najlepiej smakuje marmolada z pomarańczy? Z brytyjskimi bułeczkami scones i herbatką oczywiście!





Co do bułeczek scones dodam tylko, że wiele jest ich rodzajów i przepisów. Królowa Elżbieta na ten przykład, w liście z 1960 roku przekazała przepis na drop scones (scoth pancakes) - podobne bardziej do placuszków niż bułeczek - Dwightowi Eisenhowerowi, ówczesnemu prezydentowi USA, który zachwycał się nimi podczas wizyty w Balmoral. Sama idea bułeczek scones powstała, aby upichcić coś szybkiego do przekąszenia na 5 o’clock tea break – przerwę na herbatkę, ile można w końcu głodować po obiedzie? Jest to więc swojego rodzaju quick bread, czyli szybki chlebek, w związku z tym, najczęściej przygotowuje się sconsy z dodatkiem proszku do pieczenia. Jako że nabawiłam się wstrętu do tego specyfiku, osobiście wolę robić drożdżowe scones na maślance z czekoladą, na które przepis niżej prezentuję. Przygotowujemy je szybko, nie muszą bardzo wyrosnąć ani nabrać  idealnego kształtu. Od tak, wyczarowywana z kapelusza przekąska do herbatki.
Pamiętajcie tylko, żeby zgodnie z zasadą Paddigtona, zaprosić na nie kogoś kto potrzebuje znajomych, postawić herbatę, wysłuchać go bez uprzedzeń i zadęcia, a może okaże się, że spotkamy przyjaciela, prawdziwą bratnią duszę...




Bułeczki scones z czekoladą na maślance
Zaczyn:

15 g drożdży
łyżka cukru 
50 ml mleka

Ciasto
400 g mąki
120 g masła, zimnego
2 łyżki cukru 
jajko
1/2 szklanki maślanki
50 g gorzkiej czekolady posiekanej drobno (najlepiej fair traid)

Wykonanie:

 Nagrzewamy piekarnik do 40 C.
W rondelku podgrzewamy mleko, tak aby było LETNIE.
Przelewamy je do szklanej miseczki, dodajemy drożdże i cukier, mieszamy, przykrywamy czystą ściereczką, wsadzamy do piekarnika na 7 - 10 min. - aż zrobi się "pianka".

W dużej misce łączymy mąkę z masłem, dodajemy cukier, jajko, miksujemy końcówką do ciasta drożdżowego lub zagniatamy na stolnicy. Stopniowo dodajemy maślankę, na koniec dodajemy zaczyn z drożdży ( nie wyłączając piekarnik) wszystko łączymy w jednolite ciasto. Sypiemy czekoladę, zagniatamy, przekładamy do czystej miski, przykrywamy ściereczką, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 40 C na 30 min. W między czasie wykładamy blachę papierem do pieczenia, wyjmujemy na nią ciasto. Zwiększamy temperaturę piekarnika do 230 C.  Ciasto rozwałkowujemy delikatnie na blaszce, robimy okrąg a jego wierzch smarujemy odrobiną maślanki, nacinamy go nożem w trójkąty, Wkładamy do pieca na 30 min. Od razu zmniejszamy temperaturę do 200 C, po 15 minutach możemy przykryć ciasto folią aluminiową, żeby się nie przypaliło. Studzimy chwilę na kratce, najlepsze jeszcze ciepłe podane z marmoladą z pomarańczy i herbatką. 





Oto Paddigton:) 





PS. Nie mogłam się powstrzymać: zestaw ubranek dla dzieci "Paddigton Bear" firmy GAP :)











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

01 09 10