poniedziałek, 2 grudnia 2013

Włoski reżyser, gęś Agaty Wojdy, Warszawa i ja


Co zjeść kochani, co jeść?
Jak wiadomo gęsi uratowały Rzym przed natarciem Gallów. Muszę wyznać, że mnie uratowały również, a właściwie honor polskiej kuchni w oczach pewnego włoskiego reżysera, gościa warszawskiego festiwalu filmowego HumanDOC ( o czym wkrótce), Stefano Libertiego, spragnionego polskich przysmaków. W drodze do stolicy minęłam nawet premiera, który z eskortą jechał akurat do Płocka. Ciekawe, co on by podpowiedział? Czym by tu Włocha zaskoczyć? Zastanawiałam się w samochodzie.  Otóż polską gęsią, tak mi do głowy przyszło, a jak gęsina to najlepiej do Agaty Wojdy, podobno. Padło więc na moje ulubione bistro Opasły Tom, gdzie w otwartej kuchni rządzi niepodzielnie wyżej wymieniona.

Opasły tom
Agata Wojda, Opasły Tom



Muszę przyznać, że miejsce jest idealne na kameralne spotkania, elegancko ale bez nadęcia, gwarno ale nie tłoczno, rozmawiać spokojnie można, nawet w czterech językach, jak przy naszym stoliku. Poza tym, to miejsce gdzie znajdowała się legendarna księgarnia PIW, o której można by niejedną książkę napisać. Gość honorowy dostał miejsce z widokiem na kuchnię. Coś tam płonęło, coś walnęło, patelnie latały, błyszczał wielki nóż, jednym słowem się działo, pod pewną batutą Agaty. Reżyser zachwycony, pozostali goście też.
Kelnerka nienaganną angielszczyzną odpowiedziała na wszystkie pytania gości, i tak zamówiliśmy deskę serów polskich ze świetną marynowaną dynią i zapewniam niedowiarków, że ich zestaw w niczym nie ustępował wyborowi z włoskich restauracji.

Opasły tom
sery zagrodowe, marynowana dynia i marmolada z pigwy
Była też zupa, którą koniecznie, polskim zwyczajem, chciała spróbować francuska korespondentka, Mathilde. 

Opasły tom
Aromatyczny krem z marchwi i kukurydzy ze świeżą kolendrą, która zaokrąglała smak, zrobił dobre wrażenie na początek i dał przedsmak temu co miało nastąpić dalej czyli gęsinie.  
A ta spisała się na medal.  

Opasły tom
Gęsie udo z sałatką z czerwonej kapusty z marynowanymi prawdziwkami i kolendrą oraz ziemniakami gratin
Była to naprawdę spora porcja, cóż gęsi małe nie są. Mięso jakby nie drób, soczyste, pełne smaku, który dopełniał sos zredukowany z gwiazdami anyżu i zaskakująco dobre towarzystwo chrupiącej, czerwonej kapusty z prawdziwkami i kolendrą (rewelacja) i z ziemniakami gratin.

opasły tom
Udo gęsie

Opasły tom
Pierś z kaczki w sosie z miodem gryczanym i kaszą z siemieniem
Jedynie nasza Francuska poszła w kaczkę. Trudno się dziwić, na włoskim wygnaniu kaczkę znajduje głównie w chińskich restauracjach jak mówi, i wcale nie przypomina smaku dzieciństwa. Kaczka Wojdy natomiast przypomniała, i to chyba najlepszy z możliwych komplementów.
Na deser nie mieliśmy już miejsca, gąska je całkowicie zajęła.
Ale na pewno wrócimy.


deser


Poszliśmy za to do Baru Studio w Pałacu Kultury, aby poraczyć się polską wódką vel domową żubrówką i też było fajnie. Z Warszawy można być dumnym.


żubrówka
Bar Studio
Warszawa


HumanDOC
Od prawej Stefano Liberti, włoski dziennikarz i reżyser  i Kate Ryan, reżyserka z LA
Stefano wygrał nawet nagrodę specjalną na HumanDOC ale o tym już wkrótce...
A będzie o czym czytać.

award
Celebration time, instead of champagne, polish vodka! Świetowanie zasłużonej nagrody domową żubrówką 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

01 09 10