Towarzyszył mi od dziecka, razem przenosiliśmy się do kultowej dzielnicy Notting Hill, na ulicę 32 Windsor
Gardens. Uroczy, włochaty, w niebieskim kubraczku i czerwonym kapeluszu pod
którym znajdowała się zawsze ratunkowa kanapka z pomarańczową marmoladą.
Miś Paddington, bo o nim tu mowa, do dziś poprawia mi humor w smutne, ciemne
i puste wieczory.