Nie wiem co smakowało bardziej: jajko kury zielononóżki kuropatwianej, paprykarz z ekologicznego, wędzonego karpia, serek Cygier, miód lipowy (ręcznie skremowany), konfitura mirabelkowa, czy wątrobianka. Ale bez uśmiechu
wolontariuszy roznoszących przysmaki, bez złotowłosego chłopca w mundurku
kulinarnym, pogody i energii, którą przyniosły ze sobą organizatorki Lucyna
Zembowicz i Agnieszka Kręglicka – nic nie byłoby aż tak dobre.
| Wolontariusze witają gości |